Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
267 postów 9390 komentarzy

Janusz E. Kamiński

jazgdyni - Navigational Officer, Marine Engineer, Trained Lifeguard, Electrical Engineer, Radio Officer, Medical Advisor, Firefighter, A Lifesaver, A Leader..A MARINER. The Workplace rated among the Top 3 Most Hazardous Places to Work. No Fixed working hours, No Hol

Pogadajmy o technice

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Trzeba się odprężyć. Część z nas dzisiaj zapewne posiedzi w ogródkach, część nad wodą, a reszta będzie się smażyła na bałtyckich plażach. Więc ciiiii... Spokojnie i rozrywkowo...

 

 

 

 



 

Chwilowo dosyć mam już nawalanek, które powodują moje teksty o podstawowych wartościach, jak choćby wczorajszy o intymności i jej niszczeniu przez lewaków. Może Redakcja się cieszy, bo statystyki rosną – ponad tysiąc wejść i ponad 120 komentarzy. Ale to tylko niestety nawalanka. Redakcja zresztą sprytnie podtrzymuje tą metodę, bo Wielkim Mistrzem tych nawalanek okazuje się nasz kochany zastępca rednacza – Spirito Libero. Ma chłop łeb do biznesu i ja go rozumiem.

Więc przy weekendzie dajmy sobie spokój z chrześcijańskimi wartościami i naszą tragiczną historią, której Braun z Maciejewskim, tworzą nową odmianę, mącąc pięknym paniom w głowach, jak choćby tym, że powstanie listopadowe wywołali Anglicy (sic!), bo byliśmy za bogaci i zalewaliśmy Europę tanim zbożem.

Zostawmy też Piotra Zychowicza z jego "Obłędem 44", który wdeptuje, zgodnie z lewacką linią historycznych rozliczeń Powstanie Warszawskie w błoto. Wielki, lecz tragiczny Czyn Sierpniowy jest właśnie wg. Niego obłędem. Przykro, że tak właśnie myśli połowa zgromadzonych tu blogerów, łączne z Boską Wolą, którego darzę najwyższym szacunkiem, nie tylko za te dziwne koniki.

 

Nawalankom na razie basta. Następnym razem to już będę się specjalnie reklamował:

 

 

==== UWAGA!  UWAGA!  UWAGA ====

!!!  NAJLEPSZE NAWALANKI U JAZGDYNI  !!!

+++  JUUUUUUŻ DZISIAJ !  +++

 

 

 

No więc wracajmy do tematu. Technika wokół nas. Dzieje się tak dużo, że w końcu przestaliśmy to zauważać. Kiedyś każda techniczna nowinka była wielkim wydarzeniem. Teraz nawet na to nie zwracamy uwagi. To nas po prostu zalewa. Zobojętnieliśmy na to wszystko. Tak dużo wielkich rzeczy wydarzyło się w nauce i technice, że stępiła się nasza percepcja.

Dzisiaj nie będzie o żadnych rewelacjach: zimnej fuzji, energii z wody kranowej, czy wiecznych bateriach. Trochę lżej; o tym jak drobiazgi stosowane wyłącznie w profesjonalnym sprzęcie, znajdują coraz więcej zastosowania w urządzeniach powszechnego użytku.

 

Weźmy chociażby taki samochód. Powiedzmy, dobry samochód. Jego prekursor siedem lat temu i jego aktualna wersja, to dwie różne epoki.

Nie będę opowiadał, że silniki są bardziej ekonomiczne, cichsze i czystsze, skrzynia precyzyjniejsza, zawieszenie zdecydowanie lepsze, itd.

 Nie, popatrzmy oczami zwykłego kierowcy, chyba najlepiej kobiety.

Kluczyka, drogie panie, już nie wyciągamy z torebki. Nasze auto samo wyczuwa jego bliskość. A jak ten kluczyk, razem z nami na fotelu kierowcy, jest już wewnątrz, to autko gotowe jest do jazdy. Wciśnięcie pedału sprzęgła lewą nogą i naciśnięcie palcem przycisku START i silnik startuje. I nie, nie! Nie jedzie natychmiast. Ale tak, jakby natychmiast. Bowiem zanim ruszy, ponad setka czujników sprawdzi stan naszego pojazdu, więc silnik, hamulce, elektryka, zaprogramowane ustawienia, światła, czy to w dzień, czy w nocy, deszcz, czy mgła, przeszkody dookoła i na koniec, ciśnienie w ogumieniu. To wszystko oczywiście zrobione jest tak szybko, że doprawdy nie zdajemy sobie z tego sprawy.

No więc samochodowy komputer uznał, że wszystko jest w porządku, silnik chodzi i możemy wyjechać z garażu. Czujniki dookoła pojazdu informują i ostrzegają nas, gdy w pobliżu znajdują się jakieś przeszkody. W garażu oczywiście ciasno, więc system na ekranie pokazuje nam, że do prawej ściany mamy np. jeden metr. '

Mając to na uwadze spokojnie wrzucamy wsteczny bieg. Ekran pokazuje nam teraz obraz z kamery, żebyśmy niechcąco nie przejechali małżonki, która czasami lubi się z tyłu pałętać. Na tym obrazie dwie niebieskie linie pokazują na nasz tor ruchu, a dwie żółte – pozycję, skręt naszych kół. Praktycznie nie dotykając kierownicy, tylko wsłuchując się w popiskiwania czujników i patrząc się w obraz z kamery, możemy bezpiecznie, bez najmniejszych otarć wyjechać z ciasnego garażu.

Nie trzeba tu dodawać, że to tak samo działa przy każdym parkowaniu na ulicy, czy parkingu. Czujemy się spokojni i radośni. Poprzednie otarcia, wgniecenia są już historią. Acha, lusterka boczne, duże i solidne, są na postoju złożone. Ruszamy – rozkładają się. Więc jeszcze parę dodatkowych centymetrów po bokach w zapasie.

Wreszcie jedziemy. Jedziemy i jedziemy. Samochód przed nami zaczął zwalniać. My też zwalniamy, ale trochę wolniej. Laser obserwuje odległość od poprzedzającego pojazdu i gdy ta staje się niebezpiecznie mała, auto daje bach! po hamulcach. Unikamy w ten sposób jakże niemiłego, a tak częstego, wjechania komuś w dupę. Bo się zagapiliśmy, albo mieliśmy ważną konferencję telefoniczną. O! Telefon. Oczywiście, po zaprogramowaniu, auto wyczuwa nasz telefon w kieszeni, czy torebce i przez bluetooth podłącza go do samochodowego komputera. Dzwoni telefon, muzyczka gaśnie, auto się pyta, czy chcemy odebrać; kciukiem lewej reki, na kierownicy naciskamy "Odbierz" i sobie gadamy do woli, oburącz kierując samochodem. To już właściwie jest standardem w dobrych autach.

 

No więc czujnik laserowy uratował nas przed wjechaniem w tył patałacha, który się wlecze, ale on nadal się wlecze, więc trzeba go wyminąć. Dajemy kierunkowskaz, a ty nagłe popiskiwanie i pomarańczowe światełko na bocznym lusterku ostrzega nas, że prawie byśmy wjechali pod dziób rozpędzonego TIRa. No lekko przesadziłem. TIRa zawsze widzimy w lusterkach. Ale taki na przykład motocyklista może umknąć naszej uwadze. Lecz radarowym czujnikom tylnych martwych stref nie umknie. Tak jest z obu stron samochodu, więc zmiana pasa ruchu nie niesie już w sobie dużego zagrożenia.

 

Podjeżdżamy na skrzyżowanie i stajemy na światłach. Wrzucamy biegi na luz i zdejmujemy noge ze sprzęgła. Silnik automatycznie, samoczynnie gaśnie. Po co ma pracować, gdy stoimy? Tak, na 1000 kilometrów ruchu miejskiego oszczędzamy i zatrzymujemy silnik na około 1 godzinę.

Światła się zmieniły na zielone, naciskamy sprzęgło i silnik automatycznie rusza.

A gdy się zatrzymamy pod górkę i trzeba ruszać, to zdjęcie nogi z hamulca nie oznacza, że auto, jak to bywa, zacznie się staczać w dół. Nie, mimo, że nie mamy nogi na pedale hamulca, komputer jego nie zwalnia, aż naciśniemy pedał gazu. To jest bardzo fajne, jak mamy stromy zjazd do garażu.

 

No to sobie pojeździliśmy... Chyba nie warto dodawać, że siedzieliśmy w anatomicznie dopasowanym do nas fotelu o pięciu stopniach swobody, że dwustrefowa ekonomiczna klimatyzacja chłodziła nas do 20 stopni, a pasażera do 22. Przełącznik świateł jest cały czas w pozycji"Auto" i biksenonowe reflektory skręcające za samochodem na zakrętach, też same się załączają, jak potrzeba. Wycieraczki, w czasie deszczu też, ale to już chyba każdy zna. Ośmiogłośnikowy system Bose gwarantuje przyjemną muzykę, dokładnie w całym samochodzie.

 

Ufff.... To już pierwszy krok w przełomie w motoryzacji. Czujniki i wspomagania, które jeszcze dwa lata temu były dostępne w luksusowych modelach S-klasy z najwyższej półki, powoli zaczynają schodzić na dół.

 

Jeżdżenie będzie przyjemniejsze i dużo bezpieczniejsze.

 

 

Ps. Fajne jest też, że nie można zatrzasnąć kluczyków w samochodzie. Auto się po prostu nie zamknie, gdy kluczyk jest wewnątrz.

 

KOMENTARZE

  • Ale fajnie....
    Tak ładnie Pan opisał to wszystko czego nie ma moje dełu neksia (alias Błękitny Szerszeń), że daję 5 gwiazdek.

    Ukłony
  • @Jasiek 11:04:21
    Proszę się nie martwić, za 2-3 lata nawet Matiz będzie to miał.
  • Rewers...
    Ten cały postęp jest rzeczywiście fascynujący, ale druga strona medalu jest taka, że samochód taki jak nowy golf (może pomińmy wersje z silnikiem poniżej 80 KM, bo moja nexia ma więcej) kosztuje już pewnie "w okolicach" 100 tys. Jak dla mnie taka cena jest chora. Zwłaszcza teraz. Gdy sprzedawałem aparaty, zdarzali się klienci, którzy kartę pamięci (wtedy jeszcze "aż" 1 GB) kupowali na kredyt, a coś takiego powinno być raczej traktowane jak guma do żucia, niż kredytowana inwestycja...

    No i jest jeszcze Mustang - podczas debiutu (chyba 1964r) jego cena była 2800 dolarów...
  • @jazgdyni 11:07:35
    Dziękuję za pocieszenie :-)
  • @
    To ma jeszcze drugą stronę medalu.
    Te wszystkie czujniki wspaniale pracują w normalnych warunkach. W warunkach nietypowych, np bardzo duży mróz z wilgocią działać przestają. I wówczas klops.
    A co gorzej nie można popsutego elementu samemu wymienić.
    Najnowsze ciągniki siodłowe są utopione w elektronice. Potem czujnik psuje się na samym środku skrzyżowania, albo na rondzie, no i pojazd swoją długością blokuje przejazd, kierowca nic zrobić nie może. Trzeba czekać na przyjazd serwisu, czasem długo. Po czym okazuje się, że była to jakaś drobnostka.

    A poza tym człowiek w tych warunkach staje się dodatkiem do samochodu. Ani to przyjemne, ani rozsądne, ani na dłuższą metę bezpieczne.

    Ale opisane pięknie.
  • Kawał z brodą o technice i kulturze
    Przyjechał do Polski Ruski. Usiadł w barze ze znajomym Polakiem i popijają drinki. Rusek był w kalesonach i mu spod nogawki wystawała od nich nić. Zauważyła to babcia klozetowa, wzięła koniec nici i zaczęła go zwijać w motek. Po chwili Rusek wyszedł do WC, sięga do siura, patrzy, nie ma kalesonów!
    Wraca do Polaka i mówi:
    Kultury u was niet, wot tiochnika bolszaja!
  • @
    ..cześć Janusz..a propo's "nawalanek", to właśnie pan rednacz jest miszczem w podnoszeniu atmosfery, takie swoiste klimaty interii...goni po tych postach i pohukuje i beszta blogerów i komentatorów, więc stwierdziłem, ze to co robi to amatorszczyzna, a ten złamał swoje niepisane zasady i wyciął mnie, ale nie tylko mnie..taki pan na śmiłowie..he he he
    ...co do techniki, to powiem Ci jechałem wczoraj z Trójmiasta do domu i widziałem na autostradkach cuda techniki na awaryjnych...Volvo i takich parę lepszych wózków ...sytuacja jest taka, że robią coraz gorsze auta, te wszystkie czujniki to nie na polskie warunki...jak to wszystko zacznie się wieszać, to idzie przekląć dzień, w którym zostało sie szczęśliwym posiadaczem takiego strucla ...mój 11 letni szaranek sprawował sie wzorowo...zero bajerów, cała naprzód, spalanie też niezłe 35 litrów spaliłem do Gdańska (650 km)..spowrotem cosik wiecej, ale to i tak mało
    ...w tych nowych wózkach nie mozna już nic pomajsterkować , jak sie zepsuje to amen...mój Tata miał starego tranzita rocznik 87 ..to było tak fajne auto, że Tata potrafił nawet w drodze przełożyć pasek rozrządu...teraz to kaplica ...zostają awaryjne i czekać na asisstance...pozdrawiam niepoprawnie
  • NA BAJECZKI SIE ZEBRALO...
    Mniejsza pojemnosc, to mniej pala... Wieksza moc, bo turbinka... Ale to wszystko kosztem trwalosci, zadna nowosc... I jakiez to cudowne zawieszenia teraz mamy ?? Postep w motoryzacji jest slabiutki... A te gadzety elektroniczne... Czy one sa naprawde potrzebne ? A moze tylko rozpraszaja...
  • @ Jazgdyni
    Wobec takiego auta człowiek jest całkowicie bezbronny.
    Między listopadem a marcem to wszystko nie ma prawa działać - u nas. To zapewne auta na klimat śródziemnomorski.
    W moim aucie, gdy leje deszcz, z elektroniką dzieją się różne rzeczy, w tym całkowite zaparowanie szyb jest nie do opanowania. Wskaźnik benzyny pokazuje od miesiąca, że mam... pełen bak. Bez tankowania. Cuda na kiju. Boję się elektroniki.
  • @Ewa Rembikowska 12:12:57
    Też tak uważam i przez długie lata byłem zwolennikiem Skody Favorit,
    Załączam pozdrowienia dla Pani
  • @DUCATI 12:57:17
    "Wieksza moc, bo turbinka..."

    A DUCATI ma "desmo"? ;-)
  • @KOSSOBOR 12:58:35
    Dzień Dobry,

    "gdy leje deszcz, z elektroniką dzieją się różne rzeczy"

    Proponowałbym wymianę kabli wysokiego napięcia...

    "całkowite zaparowanie szyb jest nie do opanowania."

    Powinno się wymienić filtr tzw drobnopyłkowy.

    Serdeczności.
  • Im mniej elektronik w samochodzie,
    tym lepiej. Przynajmniej jest szansa, że da się to zreperować. Do tej chwili nie mogę sobie darować, że dałam się omamić i wymieniła zwykłe zamki na automatyczne. Co chwila się g. zacina, co chwila zmieniaj baterie. Na cholerę mi to było?
  • Dla poważnych kierowców (od 70 tys. km/rok) oraz dla mechaników
    nie jest tajemnicą że od pewnego czasu samochody osobowe są fabrycznie "wyposażane" w "gen śmierci", który powoduje z założenia że samochód ma przejechać 150.000 km a następnie ma się zacząć tak sypać (głównie elektronika), żeby nie opłaciło się go naprawiać.

    W przypdku mercedesa rocznikiem granicznym jest 1995r.

    Kto w to nie wierzy, niech zada sobie pytanie : czy kapitalista pracujący dla zysku (obecnie jedyna powszechnie propagowana kategoria) będzie na tyle matołem, żeby spowodować zapaść swojej fabryki, bo ludzie użytkując samochody o dużej trwałości i niezawodności, zaprzestaną kupowania nowych aut.

    Użytkuję:
    mercedesa rocznik 1995 - zero usterek
    volkswagena dostawczego rocznik 1995 - zero usterek
    mercedesa rocznik 2000 - błyszczący szajs.

    W branży dźwigowej , cztery światowe koncerny spotkały się w 1997 roku w Wiedniu. Owocem tego spotkania jest fakt techniczny - żadna obecnie produkowana winda nie "dożyje" 15 lat.
    Dawniej było to co najmniej 30 lat, bez górnej granicy.
    W Lublinie funkcjonują dwie windy rok prod. 1913.

    To jest fakt, bo mam z tym do czynienia na codzień a kto nie wierzy , niech zapyta w Urzędzie Dozoru Technicznego.

    Jest to efekt powszechnego zżydzenia moralności - czyli absolutyzacji zysku, który uczyniono nowym bożkiem, odrzucając w kąt uczciwość i solidność - cechy ś.p. europejskiej cywilizacji chrześcijańskiej.

    Jeszcze tylko samochody dostawcze i ciężarowe są jako tako trwałe bo z założenia mają dużo jeździć i zasada "150 tys. km" położyłaby w ich przypadku każdą fabrykę.

    Zatem kobitki, kupujcie "blaszaki".
    Dziewczyna za kierownicą VW LT28, lub Forda Transita budzi respekt. ;-))
  • @Jasiek 14:33:02
    :)

    To taka staroć, że nie opłaca się inwestować w toto, choć śliczne i sportowe. Rdza chrupie nieprzyjemnie w nadkolach i takie tam. Okno /elektronika/ od strony kierowcy nie otwiera się od trzech lat. Moc też już nieco stracił - co mnie zwłaszcza wqrza.

    Ale dzięki, Jaśku, za rady - przekażę bachorkowi, bo ja się na tym nie znam.

    Serdecznie pozdrawiam.
  • @Jasiek 11:11:56
    Te 3 tysiące dolarów w 64 roku, to dzisiaj, po 50 latach akurat 40 tysięcy dolarów. I tyle ten mustang kosztuje. Dwulatka w Stanach już mozna mieć za 20 tyś. USD, czyli za 66 tyś zł., tyle co nowy Golf.
  • @ ???
    A czy elektronika, to TECHNIKA? Mam niejakie wątpliwości. Dla mnie technika to byłaby wtedy, gdyby na okoliczność korka na Spacerowej /to ulica wiodąca z Oliwy do Osowej, gdzie mieszka pół Gdańska i korki są kilka razy dziennie - OGROMNE!/ moje auto miałoby pionowy start.
  • @sigma 14:35:51
    No a jak odnieść się do takiego automatycznego smoka, gdy jednak zamiaruje się przejechać współmałżonka na sicher acz niechcący, wyjeżdżając z garażu, a tu smok złośliwie unika trafienia? A?
  • @Ewa Rembikowska 12:12:57
    Szanowna Pani Ewo

    tak był lat temu parę. I to głównie we włoskich i francuskich, no i Korea.
    W Hondzie, przez 7 lat, nie popsuł się żaden czujnik! W Citroenie już po dwóch latach!

    Jazda jest znacznie przyjemniejsza i spokojniejsza. Odpada 90% typowych stłuczek.
    Dodatkowo powiem, że to jest już norma od dziesięcioleci w samolotach i statkach. Więcej niż norma - takie są wymogi!
  • @gallux 12:18:12
    Ja, stary sklerotyk, wszystko pozapominałem. A kiedyś to znałem tego sporo.

    Pzdr
  • @trybeus 12:24:09
    Taaa.... Spirito Libero, czyli w moim wolnym tłumaczeniu Darmowa Wódka strasznie przejmuje się generowaniem ruchu i wysoką klikalnością.
    On się kłóci "na niby".

    Przestańcie chrzanić o dużej zawodności. Fakt, kupcie Fiata, francuza, czu tam Forda, to macie wóżek na 3 lata. Trochę więcej i to każdy wam powie i macie samochód bezawaryjny na 10 lat. Przyjaciel właśnie wziął Merca MLa po 250 000 km przebiegu. I zajrzy pod maskę po następnych 250 000 km, czyli jak na niego, po 7 latach.

    A teraz, od roku jest przewrót, nawet Clio ma już wypas.

    Cieszę się, że szczęśliwie dojechałeś do domu.
  • @DUCATI 12:57:17
    Bardzo proszę wykonać parę jazd próbnych.
    Na początek polecam Lexusa 400h. Potem wymienimy się spostrzeżeniami.

    Ps. Najbardziej toporny i niewygodny samochód, cały plastikowy to Subaru.
    Ale jak jeździ!
  • @KOSSOBOR 12:58:35
    Haniu... naprawdę to zależy od marki.
    Japońce, co mówią wszystkie niemieckie ADACe, czyli niezależne rankingi, są na topie.
    Ta poprzednia Honda jeździła 7 lat bez jednej naprawy! Tylko opony, klocki i drobne stłuczki.

    ELEKTRONIKA JEST JUŻ OBECNIE NIEZAWODNA!!!

    Wiem, bo to mój zawód.

    Ps. Nie bój się elektroniki. Jest świetna i coraz lepsza.
  • @sigma 14:35:51
    Tak było, owszem. W latach magnetowidów i duzych monitorów.
    Ale tak nie jest już od lat paru.

    Oczywiście istnieje tania elektronika i dobra elektronika. Nie warto oszczędzać.
  • @jazgdyni 15:27:29
    "Oczywiście istnieje tania elektronika i dobra elektronika. Nie warto oszczędzać."

    Oto Rimac Concept One - wszystko "electro". Testował Pan? Nie wiem czy jeździ lepiej niż Subaru ;-) A jaki ma fajny moment obrotowy. Ponad trzy razy lepiej niż Veyron.... :-))))))))))

    http://www.youtube.com/watch?v=KHNBtWxBXag
  • @Ptasznik z Trotylu 14:44:16
    Racja w tym jest. No...trochę.

    nastąpiło widoczne rozwarstwienie klasowe, a zatem i cenowe modeli.

    Mercedes klasy S gwarantuje pełen luksus i bezawaryjną jazdę przez 10 lat plus. Klasy E, tak ulubionej przez wszystkich taksówkarzy to milion kilometrów przebiegu bez kłopotów. Pierwsze naprawy po 500 000 km.
    Klasa C to już, generalnie pół-szajs. Ale trzeba uważać - taki CLK kosztuje majątek, ale tez jest niezawodny.
    A już te klasy A i B to zabawki na 3 lata.
    Marzeniem macho jest oczywiście klasa G, którego Pershingiem się nie rozwali.

    Tak, ze Trocie, jest to kwestia finansowa i zawsze coś można znaleźć.
  • @panMarek 13:41:00
    Skody są świetnymi samochodami. Taką SUPERB ma się za setkę z haczykiem, a IDENTYCZNY Passat to 180 000 zł.
  • @night rat 14:17:47
    Ja nie jestem wariat, Kupuję tylko nowe samochody, tylko japońce i jeżdżę nimi bez otwierania maski (no, oprócz płynu do spryskiwaczy) 7 lat. Serwisuję rokrocznie.
    ZERO KŁOPOTÓW !!!!!!!!
  • @KOSSOBOR 14:47:19
    Są już warsztaty, nawet w Trójmieście, znane nb. w całej Europie (naraiłem przyjacielowi z Dani warsztat, który mu robił Mercedesa, rocznik 1956), które takie cacka przywracają do stanu świetności.
    Fakt, kosztowało by to ciebie circa 4 tysiące.Ale myślę, że warto.
  • @KOSSOBOR 14:50:24
    To technika kosmiczna i trzeba dzwonić do NASA na Pieckach-Migowie.
  • @KOSSOBOR 14:52:31
    Jest opcja wyłącz (OFF) w tym WYŁĄCZ WSZYSTKO.
    I możemy spokojnie niechcący mordować ( Przemowa do zwłok: - mówiłem ci do cholery 1000 razy, żebyś nie kucała za samochodem, jak wyjeżdżam z garażu!!!)
  • @Jasiek 15:35:24
    Nie znam tego dobrze.

    Ale w Mediolanie prowadziłem Ferrari - prosta nazwa La Ferrari i Lamborghini Gallardo. Oczywiście wozy demonstracyjne.
  • @jazgdyni 15:59:11
    Super. Tylko pozazdrościć. Chociaż muszę przyznać, że raz moją nexią udało mi się wyprzedzić 911... upsss... ;-)
  • @jazgdyni 15:11:24
    "Japońce, co mówią wszystkie niemieckie ADACe, czyli niezależne rankingi, są na topie."

    Ok. Jeśli niemcy twierdzą, że japońskie są lepsze, tzn wywarto na nich presję przy pomocy faktów, że jednak z ich samo-nie-chodami nie jest najlepiej. Ale mnie jeszcze zastanawiają brytyjskie. Zamiast porsze mają maklarena, zamiast merca, ałdi i beemwu mają aston martina i bentleja i nawet klasa G podoba mi się mniej niż Range Rover. Jest jeszcze oczywiście majbach, ale tu odpowiedzią jest rojs... Ostatnio się wszystko pomieszało poprzez różne przejęcia i kryzysy, ale marka została marką.
    Kiedyś liczyłem jakie samochody będą stały popsute na poboczu podczas jednej trasy (mój też się zatrzymał, ale to droga była zła i felgę mi wygięło - naprostowałem... młotkiem, bo nie alu...) Były trzy merce, dwa ałdi i jakiś trzeci niezidentyfikowany. W ciągu dwóch dni po zakończeniu liczenia zobaczyłem na poboczu dwa merce. Ale ostatnio się ostro wkurzyłem, bo oto moja nexia wylądowała na lawecie. Pierwszy raz po 18 latach.... :-)
  • @SŁUCHAJCIE KONSERWATYWNI TROGLODYCI!!!
    Do komórek jakoś szybko się przyzwyczailiśmy. Co? Fajnie!
    Laptopa zarzynacie do granic możliwości. Ciągle chodzi? Chodzi!

    To TYLKO I WYŁĄCZNIE CZYSTA ELEKTRONIKA.

    Jest takie cacko. Nazywa się Predator. Lata sobie sam nad Afganistanem i rozgląda się co by tu... A młody okularnik siedzi w bunkrze pod Atlantą w stanie Georgia, gapi się w ekran, ściska joysticka i rozmyśla co z tym Predatorem, 20 000 kilometrów od niego zrobić. Strzelnąć sobie? Zrobić zdjęcia talibom pod prysznicem, albo tylko, tak sobie polatać.

    TO TYLKO ELEKTRONIKA

    Procent niezawodności - 98%.

    Przestańcie jojczyć i narzekać na elektronikę!!!
    To było 30 lat temu!

    Czyżbyście się zatrzymali...? Nie wierzę! Lubicie się tylko przekomarzać i powtarzać ludowe mądrości.
  • @Jasiek 16:18:28
    Co powiem to powiem - brytyjskie odpowiedniki są o wiele bardziej komfortowe. Wygodniejsze i bardziej szlachetne niż niemieckie.

    Oni w ocenie wozu i rankingach mają punkt - komfort, co bardzo mi odpowiada.
    Jeździłem Jaguarem XJ i był to najbardziej luksusowo piekny wewnątrz (i na zewnątrz też samochód)
    Ostatnio się napalałem na Range Rovera Evoque. Niestety, jest to samochód do ogladania i zachwycania się, a nie do jeżdżenia
  • @KOSSOBOR 14:52:31
    Ale to tylko w wypadku smoka pionowego startu. Technika, niestety, potrafi zaskoczyć.
  • @Ptasznik z Trotylu 14:44:16
    Jak byś zgadł, że mamy mercedesa z 1995;))) W istocie - żeby nie te drogi (zawieszenie) - zero usterek. Już nie mówiąc o tym, że pełnoletni i może głosować.
  • @sigma 17:03:39
    No i lubi współmałżona. Zawszeć to jakaś gwarancja przeżycia podczas wyjazdu z garażu.
  • @jazgdyni 15:51:45
    Pomyślę i skonsultuję z bachorkiem. Zobaczymy. Dzięki za info.
  • @sigma 17:03:39
    Toż mówię, że wtrącę się, że one są dobre aż do miliona kilometrów.
    Pomyślcie - Polonez miał naprawę główną po stu tysiącach. A Merol z 95 jeździ bez kłopotów 20 lat.

    Jeszcze raz podkreślę - są teraz drogie i dobre mercedesy; nowe - cena zaporowa - od 400 tysięcy w górę. I są też tanie mercedesy - już od 100 tysięcy. To niestety jest szajs. A te drogie, to nowe kupują bogacze i po dwóch latach sprzedają za przyzwoitą cenę.
  • @KOSSOBOR 17:33:15
    To już samochód uznawany jest za vintage. Marzenie młodych napaleńców.
  • @KOSSOBOR 17:31:03
    Ciekawe, czy w wypadku przejechania współmałzonka przy wyjeżdżaniu z garażu, ubezpieczyciel zapłaci straty (poza wgniecionym błotnikiem, oczywiście )moralne?
  • @Jasiek 15:35:24
    Dobra Jasiek, opowiedz Torinkowi co Ty tam masz w tej nesi:)
    Może być na PW, bo ciekawość ciągnie starego wyliniałego wilka do lasu.:)
    Więcej jak dwadwa to mu nie wsadziłeś, na krótkiej skrzyni. Tzn wiem, że wchodzi 2ipół z turbioną, a nawet trzy bez turbiony, ale to już tregry trzeba wspawać i się rozpychac. Górna półka dla szajbusów.
    Webery?:)

    Stawiam na 1,8 i nieco ponad sto kucy, ale jak o tym porszaku opowiedziałeś to mnie fantazją ponioso i gorącym uczuciem sympatii:))
    Przy okazji powiedz, które zrzeszenie..:)
  • @sigma 17:48:55
    To jest rewelacyjnie ciekawy problem prawny.

    Jeżeli udowodnimy, ze nie zrobiliśmy tego z pełną premedytacją i głęboką wewnętrzną rozkoszą.
    Czyli był to nieszczęśliwy wypadek. Kasujemy forsę za nieszczęśliwego śp. małżonka, który oczywiście MUSI być ubezpieczony na życie.
    Auto, grat niestety ale dobry rocznik, ma AUTOCASCO i jako narzędzie wypadku, nie nadaje się więcej do użytku dla nas. Tu też pełne ubezpieczenie.
    Idziemy na 3 miesiące do zaprzyjaźnionego pensjonatu o profilu psychicznym, by doprowadzić nasz rozharatany umysł do jako takiego stanu i występujemy o straty moralne, uszczerbku na zdrowiu itd.

    Z trzech niezależnych źródeł można by skosić tak ze 3 miliony.
    To nawet pozwoli nam na zakup nowego Bentleya i zastąpienia małżonka też nowszym modelem (zdalne sterowanie, etc.)


    Ps. Ewuniu - twoja wyobraźnia jest niesamowita! Natychmiast podaj mi telefon do męża.
  • @Torin 18:38:35
    Wtrącam się do szajbusów.

    Dwa litry, benzyna, nówka, 178 kucy, niestety wysoki SUV. Na A1 od Łodzi na północ, pusto, 220 km/h. Od 160 zaczyna żreć jak smok. Hiperbola, przy 190 przekracza 20L/100 km. To jest zabawa dla bogaczy. I jaki sens? Siedzisz spięty jak krasnoludek, przy przelocie dzików przez polanę.

    A na koniec: trasa Gdynia - Czorsztyn - Gdynia - średnia 83 kim/h.
    (postoje były).
    I po co to?


    No?
  • x
    Są rzeczy dobre i niedobre w elektronice. Jak to zawsze, ze wszystkim..
    Psujność zależy od szajsowatości i zmowy. Jeśli macie elektronikę, która się szybko/często psuje, a dodatkowo jest tak podłączona, że po wywaleniu modułu nie jedzie, to jest ten negatywny przykład.
    Idealnie jest jeśli 89% już nie działa, a dalej jedzie. Przynajmniej dla mnie. Deska może sobie błyszczeć purpura i migać złowrogo nawet.
    Wiekszość sys wspomagających i bezpieczeństwa, o których wspominał Jaz jest klawych. Możecie sobie to założyć nawet w pełnoletnich autach. Szczególnie te dotyczące parkowania, czy stref martwych i jak komuś się nudzi to polecam.
    Producenci (z wyłączeniem Toyoty) oprócz tego, że robią psujne, to robią tak, żebyś miał jak najtrudniej samemu pogrzebać. To proces postępujący.
    Z drugiej strony to tylko wygląda kosmicznie. Jeśli pozdejmujesz te wylane kilogramy plastiku z komory silnikowej, twoim oczom ukaże się stary dobrze znany..OHC/DOHC może z różnicą w zmiennych fazach rozrządu i raczej powszechnymi już komonami. Największy skok tech jaki sie ostatnio dokonał w tłokowych spalinowych dotyczy właśnie faz rozrządu.

    PS
    Kiedyś z fury wyciągnąłem kilkaset metrów kabla. Nie liczyłem, ale nie byłem wstanie tego unieść. Była taka spora góra tego na środku garażu. To było podczas drugiego etapu zrzucania masy.;p
  • @jazgdyni 18:48:49
    Chila, chila Panie Jaz..
    Ja stary, durnowaty, ale tu mi trochę nie klapuje. Dwa zero, bez turbiony 178kucy? Hmm.. Niezły wynik, nawet bardzo niezły..
    Że zapytam, ten wynik 178 to z hamowni, czy prospektu? Wiemy, że z prospektu.. odejmij ze..20-40 i będzie coś koło zgody..

    To spalanie 20l wskazywało by na turbo, wolnossące 2,0 nawet na wtryskach, bez tokarki takich przepałów nie miewają. Z turbioną tak.
    Ale jak na turbinę to moc za mała i co zrobimy z fantem?

    Auta, o których wczesniej opowiadałeś (w pozytywach i z atencją) z lekkim butem biorą do 40l. Wiem bo jechałem z chwilowym spalaniem na budziku. One 8l biorą przy hamowaniu, a jak mu depniesz, bo się wlecze to masz wir w zbiorniku na 60l..

    Jaki sens dla szajbusów?
    A jaki sens spiętym jak krasnoludek wyskakiwać z samolotu, a ludzie skaczą i dziewczyny na to lecą.
    Mam dwóch kumpli co już sobie nie poskaczą, a innych dwóch robiło samochód. Takie tam dwa zero. Przyjechał kumpel japońską kosiarką dwu kołową. Postanowili się jechnąć. Bez kasków pojechali. Cześć ich pamięci. Dobry chłopak był i mało pił...
  • Co wam powiem, to wam powiem, ale wam powiem
    dopóki elektroniki nie wymaga pożycie małżeńskie, to możemy spać spokojnie.
  • @jazgdyni 18:39:48
    Małżon schował się w mercu. Komórę zatopił pod Spitsbergenem. Doprawdy, nie wie, co uczynił...
  • @gallux 19:35:32
    To zależy - Jazu stwierdził, że nowy model współmałżony /po uprzednim skasowaniu starego modelu na sicher/ wymaga zdalnego sterowania, psze Pana...
  • @KOSSOBOR 20:08:04
    To trudna rzecz pisać o stosunkach damsko-męskich. Od zawsze wydawało mi się, że przyciśnięcie odpowiedniego "guzika" powoduje określone reakcje. I że to działa w obie strony.
  • @gallux 20:13:58
    "Od zawsze wydawało mi się, że przyciśnięcie odpowiedniego "guzika" powoduje określone reakcje."

    Niestety - ostatnio było u mnie jak z powiedzenia - "ja mu w gaz, a on zgasł" ;-(

    Ukłony
  • @jazgdyni 18:39:48
    Ależ OZu, ja tylko rozszerzyłam temat poruszony przez Ciebie w notce;)))
    "Ekran pokazuje nam teraz obraz z kamery, żebyśmy niechcąco nie przejechali małżonki, która czasami lubi się z tyłu pałętać."
  • @Torin 18:38:35
    Szanowny Torinie,

    Jedynka nie wchodzi za bardzo - często zamiast niej trójka... dwójka czasem wejdzie, ale ze zgrzytem. Klima to już historia, w progu ostatnio pojawiła się duża dziura i będzie do wymiany, pod górkę ostatnio tracił moc.... pozyskiwaną z tych 1,5l (bez gazu rzecz jasna). Ale DOHC jest.
    A ten porszak to został w tyle na rondzie Waszyngtona w W-wie, bo były remonty, zmiany pasów ruchu, inni uczestnicy, nierówna nawierzchnia no jakoś tak płynnie mi się jechało...
    Ale żeby nie było, to doszedłem też korwetę, wziąłem tojotę gt, land kruzera i parę merców na światłach.

    Ale jakby co to dzięki za pomysły z krótką skrzynią i turbo. Ciekawe, czy jak się wyjmie tylną kanapę pomąci ze zbiornikiem to silnik da radę upchać centralnie.... juhuuuuu!!!! Ale by było.
    Zrzeszenia nie ma - jest wolny strzelec - samodzielny jednoosobowy oddział kawalerii kumihowieckiej z małym działkiem fotonowym ;-))))
  • @jazgdyni 16:27:56
    "Do komórek jakoś szybko się przyzwyczailiśmy. Co? Fajnie!"

    Podobno kiedyś były lepsze niż teraz. Owszem, jest więcej megapikselów na coraz mniejszych matrycach, ekrany do mazania paluchami ale ludzie ostatnio zmieniają je częściej niż samochody...

    A laptopy to najczęściej padają po dwóch latach... Kiedyś jeden facet powiedział mi, że był bardzo zadowolony z acera, bo nie miał z nim żadnych problemów poza tym, że się mu ekran urwał.... taki mały problemik :-)

    "To było 30 lat temu!"

    Wcale nie. Jak byłem mały to nie było laptopów i komórek. Samochody to elektroniki chyba wcale nie miały.
    Tu się zupełnie nie zgadzam.

    Co do predatora, to mam wrażeni (może się mylę) że nie prędko ta technika zawita pod strzechy, aczkolwiek ostatnio czytałem o miasteczku Deer Park w USA, gdzie można wykupić sobie prawo do zestrzeliwania dronów.
  • @Jasiek 21:11:47
    Potwierdzam te acery. Miałem kiedyś stacjonarke AT 286 25 Mhz. Zero psujstwa, dokładałem jeno ramu ze dwa razy i twardziela. Byl nie do zdarcia i miał jeszcze klawiaturę, która grała jak złoto, nie to co teraz robią. Był nie do zdarcia. Dopiero pentaki go wyprzedzily
  • @DelfInn 21:28:45
    A i nie był tani, ale i tak cenowo nie przebil della kupionego na serwer - najnowszy, najlepszy, najwiekszy na jaki nas bylo stac 486, macierz i jakies niewyobrazalne megabajty ramu nawet. wciaz sie psul :)) a cer smigal jak ta lala.
  • @Jasiek 21:00:02
    Hmm.. Jeśli to nie sprzęgło o którym nie wspominałeś, to masz nawalone na wybieraniu. Możliwe, że silnik się przesunął/ poducha się wytentegowała..
    Jedynką się nie martw, jak skończymy nie będzie Ci potrzebna, a nawet niewskazana...
    Za klimą nie płacz, bierze moc niepotrzebnie. To się nie tylko odłącza, ale wywala. Robi się więcej miejsca i mniej waży. Jest wyjątek. Masz fotele w skórze?
    Progi, tak.. No niestety, taki popularny feler. O ile zewnętrzne to bez dramatu.
    Z tego 1,5 wiele nie osiągniemy. W zasadzie szkoda kasy,choć chwali się, że bez gazu. Proponuje od razu swapa. Coś się znajdzie tanio.. Dwa i pół powinno być po cenie złomu, nawet jeśli walone i tak go rozbierzemy, żeby złożyć jak należy.
    Jednak bazę masz słabą, trzeba będzie wzmocnić budę, polecą hample. Razem z silnikiem weźmiemy półosie (trochę je przerobimy) i chyba skrzynię, ta co masz się rozleci i na mocowania nie podejdzie. Tył zostanie prawie oryginalny. Tzn budę można podpicować, ale bebechy zostaną. Chyba, że chcesz dla lansu tarczówy z tyłu. Nie zawadzi. Torin jest za..

    Oczywiście, że da radę upchnąć centralnie, ale to kupa roboty i opłaca się tylko powyżej 3l i napędzie na cztery. Do tego w razie czego siedzisz przed silnikiem...

    :)))
  • Jasiek 21:00:02
    Coś mnie oszukujesz z tym DOHC..
    Podwójny wałek na 1,5? Niezły tuning..
  • @Jasiek 21:11:47
    Bo to jest tak ,że ludzie tego nie rozumieją.
    Bierze się takie coś:

    http://www.motofilm.pl/wp-content/uploads/2010/04/1012729639_2_glo.jpg

    Wtedy w zależności od tego czy chcemy krócej walić młotkiem:

    http://www.tuning-club.com.ua/data/photos/416_1.jpg

    Czy dłużej:

    http://static.fotoalbum.hu/picturepreview/2009/01-01/nexia/_222307.jpg

    Ratujemy od zapomnienia i złomowiska.

    Na koniec nie zawadzi:

    http://img819.imageshack.us/img819/9082/bassem.jpg

    I z pewnością jesteśmy zwycięzcą moralnym nad patafianem, który sra kasą tatusia i kupił sobie nówkę wypas brykę, za szmal którego za samochód nie dalibyście napewno, nawet gdybyście mieli.
    A czasem, wcale nie rzadko przegrywają nie tylko moralnie, ale na asfalcie. Bo jeździć to trzeba umieć, tego tata nie kupi.
  • @Torin 21:57:23
    "Coś mnie oszukujesz z tym DOHC.."

    Wcale nie oszukuję. Czytać umiem... więc chyba jest :-)

    Wiem że Lanosy (ależ one są brzydkie) miały silnik ośmiozaworowy i tam wałek pewnie był jeden (podobno bardzo trwałe silniki). Ale ja zaworów mam 16 :-))))
  • @Torin 22:16:49
    Dzięki za zdjęcia. Super!
  • @Torin 22:16:49
    Pińcet gwiazdek za ten Twój koment to by było skąpstwo! :)) Dzięki!!
  • Właśnie leci kabriolecik....
    Na te upały to najlepsze są samochody otwarte. U nas na jednostce, to najchętniej teraz ułaza ze szmatławym dachem z parku samochodowego pobieramy. Dach się zwija przed jazdą i pod nogi pasażerom z tyłu ściele dla wygody, łokietek można sobie szpanersko na zewnątrz wystawić i dłonie pędem powietrza od gorączki wychłodzić i z potu osuszyć. I ułazy niepsujne są, spawarę jak kto ma wysokoamperową i ciężki młotek z majzlem, to sam da radę wszystko naprawić i serwisować. I blacha jest solidna, łatwo nie przestrzeli, a siedziska z przodu to mają stelarz z pancernej, 2cmetrowej blachy, jest się gdzie przed ostrzałem chować. No i elektroniki nie mają na burcie wcale, bo choć pan Jaz te druty i tranzystory wszystkie chwali, to jednak jak piorun w okolicy walnie lub akurat koło stacji radarowej podróżujemy, to elektrony głupieją. Sam widziałem niedawno, jak nowy Benz z Generalicji, co Wizytę złożyć nam raczyła, zaczął przed naszą jednostką czynić reboot i ładował mu się system operacyjny marki Windows i nie mogł się załadować. Gość dostojny czekał, aż samochód mu się łaskawie przebootuje. W naszym Ułazie tego nie ma, co najwyżej prądnica trochę iskrami zacznie sypać, gdy akurat pod zasięgiem radaru przeciwlotniczego jesteśmy.

    Dowódca nasz zwierzał się kiedyś, że dawnymi czasy na dupy niemieckie jechali i przy niskim stanie Odry bród przy pełnej prędkości przekraczali. Samochód ponoć wcale wody nie brał, i w suchych cywilkach na dyskotekę dojechali.

    Tak, że nie ma jak produkt matoryzacyjny z Ulianowska. Tylko za granicą uważać trzeba, bo na Zachodzie taki paragraf jest prawny, że auto, jak nieszczelne, to ichne policaje mogą pojazd zarekwirować, pod pretekstem ochrony mienia. Że niby kabrioletem otwartym jak zaparkujesz na noc, to cię okraść złodzieje mogą. Tak samo przekimać się w pojeździe na trasie ciężko, bo żołnierz śpiący w ułazie widoczny jest i łakomy kąsek dla milicajów, żandarmów przygranicznych. Dlatego zawsze należy plandekę naciągnąć na postoju i dobrze taśmy zawiązać. Mój kapral-konfident to zawsze na noc na parkingu odleje się na każdą oponę z osobna, by ewentualne niuchanie psów służbowych zakłócić i odorem moczu bandytów odstraszyć.

    A pojazd nowoczesy jest, wspomaganie hamulca posiada oraz serwo. I nie piszczy, gdy pasów się nie zapnie. Nieporęcznie tak trochę wyroby z Ulianowska reklamować, ale chyba nic lepszego na drogach Ojczyzny naszej na ten czas nie jeżdzi..
  • @Pan podporucznik 00:21:59
    A taki na zimę?

    http://image.4wheeloffroad.com/f/15429212%20w750%20st0/131_0812_04_z%204x4_readers_rides%20russian_soviet_uaz.jpg

    Toć w sumie można, choć zapewne bym go wypatroszył.
    Bo wie p por, spawać to musi być do czego, a po tym jak widziałem ładę samarę w środku, znaczy silnik, to wiary mało we mnie, że to działa dłużej niż kilka godzin bez naprawy..
    Pozatym to klasa offroad jest..

    Jasiek&DelfInn :))
  • @jazgdyni 15:11:24
    "Japońce, co mówią wszystkie niemieckie ADACe, czyli niezależne rankingi, są na topie."

    Na topie to może i są ale lata świetności także mają za sobą. To nie są
    tej samej jakości samochody jak dawniej. Zmowa jest wszędzie. "Niedawno" kupiłem nówkę Toyotę Camry składana oryginalnie w Japonii. Po przejechaniu niedawno 40 tys mil wszystko zaczyna lecieć. Jak na rozkaz po czasie gwarancji. naliczyłem już 9 usterek. Sensor powietrza kosztował 200$, odpadła aluminiowa osłona z nad rury na dole 220$, głupi sensor ciśnienia w oponie kola (bateria zdechła) 200$ itd. Zapomniał bym o oryginalnym radiu, także zdechło. życzą sobie za wymianę 480$ a dla większych jaj musisz im oddać to zepsute (nie będę się wypowiadał). Mówimy o warsztacie Toyoty
    Wymienię je oczywiście sam. Na Amazon.com nowy OEM kosztuje 48$
    plus pol godziny mojej pracy. Razem wszystkie naprawy mogły by wynieść mnie 2600$. Strach pomyśleć co się stanie gdy gwarancja na transmisje się skończy! Dodam jeszcze ze tydzień temu bylem rozejrzeć się za nowymi oponami bo 2/3 zużyte a zima idzie. Mechanik powiedział mi ze mam resory, sprężyny (chyba tak po polsku) zużyte i powinienem zmienić. Następne 600$. Każdego mechanika którego nie spotkam mówi ze nowe samochody japońskie są cieniem tych starych. Tak to jest z japońcami, samochód spod igły (47 mil na start) troszkę przejeżdżony a już gruchot.
    Diabli mnie podpuściły na kupno. Nie dość ze to małe i nie komfortowe w środku to jeszcze się psuje. Nigdy więcej. Jeżeli już mam naprawiać to samochód w którym jeżdżę jak Król!
  • @Stara Baba 05:47:22
    Po raz pierwszy "spisek producentów" ujawniono jakiś czas temu, a dotyczyło to drukarek. Nie wdając się w szczegóły, bo to najmniej istotne, mają one "wgrany" kod powodujący, że po okresie, który obejmowała gwarancja, zaczynały się psuć. A ponieważ są to obecnie urządzenia stosunkowe niedrogie, to koszty naprawy ich są nieekonomiczne. Bardziej opłaca się kupić nową drukarkę, niż ponosić koszty naprawy.
    Z tego powodu przy wymianie sprzętu na bardziej nowoczesny kieruję się dwiema zasadami: okres gwarancji i serwis.
    W przypadku serwisu miałem przykre doświadczenie. Swego czasu kupiłem płytę główną Gigabyte. Przy zakupie kierowałem się marką. Niestety okazało się, że sama marka to za mało. Kiedy płyta główna mi padła, jeszcze w okresie gwarancyjnym i udałem się do punktu, w którym dokonałem zakupu okazało się, że serwis tej marki na terenie Polski prowadzi jakaś spółka z o.o. Płytę "naprawiano" mi dwa razy, dwa razy też byłem pozbawiony przez okres około 6 tygodni komputera. W końcu, z wielką łaską, wymieniono mi płytę na podobny produkt, ale nie nowy, tylko również po naprawie!
    I w ten sposób Gigabyte zarobiła na mnie parę złotych, ale straciła klienta oraz zyskała sobie wroga, bo ostrzegam kogo mogę przed zakupem szajsu, którego jest producentem.
  • @gallux 07:48:32
    Technika czasami może sprawiać ból w głowie. Ja także przedtem składałem sobie i moim dzieciakom własne PC. Zawsze używałem asusy, amd i radeony. Na szczęście nigdy nie miałem kłopotów. Ten na którym pisze ma już ponad 6 lat i wciąż dobrze służy. Przez ten czas zrobiłem tylko jedna zmianę. Z procesora 3-ki zmieniłem na 6-tke. Dodałem także więcej RAM.
    Miesiąc temu kupiłem do domu nowy printer Brother MFC J835 DW.
    Często dzieci wpadają aby popracować w ciszy wiec jest dla nich jak znalazł.
    Jak na sprzęt domowy naprawdę świetny. Drukuje z dwóch stron i bardzo dobrej jakości. Tusze do niego na Amazon są w cenie wręcz śmiesznej bo średnio 65~85 centów za sztukę. Nic tylko drukować. Zobaczymy kto kogo przeżyje. :-)
    Jednak ogólnie mówiąc technika staje się coraz bardziej człowieka przekleństwem niż pożytkiem. Coraz więcej oszukaństwa i zwykłego biznesowego chamstwa.
  • @Stara Baba 08:29:03
    http://gallux.nowyekran.net/post/88695,porozmawiajmy-o-komputerach

    Oto mój siódmy cud świata. Bawię się w edycję video, komp idzie jak burza lub jak przecinak w maśle.
  • @Torin 19:22:58
    Moc jest z niezależnych testów, nie moich oczywiście. A zużycie z odczytu chwilowego, które nieźle próbkuje.
    Co mi się nie podoba to krzywa momentu. Trzeba rozkręcić powyżej 2000/min by była dobra dynamika.
  • @DelfInn 21:34:15
    Potwierdzam acera. Mój podróżny 13 calowiec, podróżuje już ze mną 4 lata i 0 kłopotów. Minus to słaba bakteria. Raz tylko oddałem fachowcom do sformatowania jak się śmieciami zapchał.
    Klawiatura rzeczywiście przyjemna.
    To niedoceniana marka, wszyscy chcą lenovo.
  • @Stara Baba 05:47:22
    Czy to aby na pewno Japoniec? Przecie Toyota ma u was fabrykę w Miami. Wiem, bo miałem takie kwadratowe cudeńko z silnikiem camry, było toyotą, a nazywało się Scion. Tego w Europie nie ma.
    Jak ktoś ma dobre układy, to dużo sprowadza się ze Stanów. W garażu teraz offroadowy Jeep stoi.
  • @jazgdyni 05:51:16
    Tak, na pewno. Każdy samochód można sprawdzić w internecie po numerze identyfikacyjnym. Był zrobiony w Japonii. Nieraz będąc zgryźliwym mowie ze to może dla tego ze nie był zrobiony w USA lecz Japonii się psuje. Oczywiście to nie jest prawda. Za dobrych czasów te samochody miały średnio 1.2 ~ 2.6 usterki na 100 samochodów przy odpowiednio około 170 usterek mercedesa zjeżdżając z linii produkcyjnej
    i z tego samego rocznika.Teraz wszystko to idzie w złą stronę. Prym zaczyna wieńczyć Hyundai który wykupił Kia i coraz lepsze są Mazdy (mówimy o znikomej liczbie usterek). Oczywiście Hondy i Toyoty wciąż są jedne z lepszych jednak w środku są bardzo plastikowe i tandetne.
    A ja możliwe że nie dość ze Camry są coraz gorsze to osobiście nie miałem szczęścia i trafiłem na bubel! :-)
  • A potem przychodzi hakier
    i możemy se całom te elechtronike wsadzić w...;)
  • @Jasiek 14:33:02
    I tak w kółko wróż z fusów i wymieniaj. Stare, proste konstrukcje tego NIE miały. Były więc lżejsze w użytkowaniu: okresowa wymiana płynów, gum i filtrów i w długą do następnego przeglądu.
  • @Ptasznik z Trotylu 14:44:16
    Miodzio!
  • @jazgdyni 14:55:32
    O pardą! A co to są "typowe stłuczki"? Pytam jako baba (czyli wg stereotypu debilny kierofca).
  • @Jasiek 21:11:47
    Nie podobno, tylko na pewno były lepsze te stare fony. Mój to nawet kąpiel w morzu wytrzymał i rzut na beton oraz w ścianę. Po ścianie to ino sim musiałam mu w gnieździe poprawić. Po padzie na podłogę, to jeszcze leżąc odebrał połączenie. Pokaż mi dzisiejszą zabawkę, która tak potrafi.
    Stare lapki miały jednen (zrozumiały) feler a mianowicie aku. Mój strucel do dziś robi jako jednostka centralna. Podłączono mu monitor zewn. bo jego własny moje dziecko rozbiło słownikiem typu cegła (niechcąco, ale kant cegły to już było ponad wytrzymałość ciekłokrystalicznego ekranu).
  • @bez kropki 08:45:57
    Typowe, czyli tzw. "babskie" stłuczki popełniane przez facetów.

    Wiesz, wiesz jakie tylko się droczysz.
  • @jazgdyni 10:14:01
    Nie nadal nie wiem. Może dlatego, że nie miewam takich stłuczek. Ale to nie moja zasługa, tylko braku elektroniki;).
  • @bez kropki 10:30:08
    Ciiiii.... ja ci powiem na ucho. Może już tu nikt nie zajrzy - kobiety jeżdżą znacznie lepiej i bezpieczniej. To kiepscy faceci wymyslają te blondynki za kierownicą


    Ps. Notkę należy natychmiast zniszczyć po przeczytaniu.
  • JAK ZWYKLE...
    Wszyscy sie na wszystkim znaja, a konkretow brak...
  • @DUCATI 12:53:37
    Zalecam kupno odpowiedniej instrukcji obsługi.
  • @jazgdyni 15:35:28
    Znajomek fan merca kupił takie cacko nowiutkie model od produkowany wtedy od roku A że go stać to kupuje "najlepsze". Efekt..... pierwszy rok kwartał jazdy, reszta w serwisie . Był bezpłatnym beta testerem
  • @jazgdyni 16:27:56
    Nie porównuj elektroniki użytkowej z wojskową. A nawet to cena lapka spełniająca normy wojskowe ze zwykłym nawet wysokiej klasy w porównaniu, mówi wszystko.

    A drugie porównaj sobie średnicę przewodów w słuchawkach z lat 80-tych i dzisiejsze. Pierwsze trzebabyło rozmyślnie zniszczyć drugie starczą w najlepszym razie na kwartał
  • @bez kropki 08:57:41
    runbo x5

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej